Prążkowanie mięśniaka

Trwam w pyle zawieszonym
bez intelektualnego przyczepu
błędny ognik utracony z zasięgu
w okolicznościach gwałtu leczniczego
niewykrzesany nigdy wcześniej
śmiem palić źrenice w Oku Sahary
linearną oczywistością otwieram ogień
ku wykrzyczanej przez samca etyce
kamienującej klauzulą sumienia
zupełnie nie swoją końcówkę jajowodu
też kiedyś byłem kimś innym
kto pragnął być uratowany
komu odstąpiono od serca w pobliżu boga
z bombą zegarową w środku
po latach przydeptywania
kanały sodowe sprawnie zadziałały
durne poprzeczne prążkowanie mięśniaka
na krok się nie wycofało.

Dobrze okopana pozycja

Odcieki młodości

Śmiercionośność nieba
zerwanego nocą
za serca dnia
na wskroś ku starości
potężne zawirowanie
w pobliżu odcieków młodości
młodości przeczekiwanie
oczekiwanie nieba
nieba
ponitowane trwaniem.

 

WIERSZ POCHODZI Z TOMIKU „O JEDNO NIEBO WIĘCEJ”

Niuans przybycia

Zachowaj spokój
tu sponsor niuansu przybycia
wznosimy cię na poziom próżni
proces tworzenia odchyłek ponadnormatywnych trwa endemicznie
bezruch atomów lepszy od znieczulicy
długa droga na eksport
z miejsca zerowego do własnych pierwiastków wielomianu
minimalizacja efektu toksycznego może być minimalna
składniki poniżej wykrywalności zadecydują o jakości życia i śmierci
w zerze absolutnym
wyzwolisz umysł.

WIERSZ POCHODZI Z TOMIKU „OCZY ERY TECHNO”

Wysmukłych dłoni paciorki

O zakwicie pustyni
mówić za wcześnie
spóźnione o całe życie
miejsca na jego trwanie
żywotne piękno śmiertelnych
gładzone przez setki
wysmukłych dłoni paciorki
mgliście odliczane
godziny klepsydr
pustynnych ziaren.

Proces niszczenia głównego organu

Oczy chronione hasłem
w tej kwestii łamacz kodów bezproduktywny
wysycone replikującym się szaleństwem
tuż za słonecznymi okularami
bierność łamiąca wolę afektów
kalecząca chemią nenie
automatyczna menada przy techno bicie
niczym starość w przedpokoju oczekiwań
o blasku zawieszonym pomiędzy
uszczęśliwianiem innych a własnym odbiciem
sczerniałe oczy unikane z atencją
wymaganą w trakcie procesu niszczenia głównego organu.

 

LINK DO WERSJI MULTIMEDIALNEJ
WIERSZ POCHODZI Z TOMIKU „ŁOSKOT DROGI MLECZNEJ”

Aforyzm wsobny

Ropa

Milczące bryły słów
wytrwale tropią
zderzenia teraźniejszości wiedzy
z watahami krzyczących masywów
dryfują profesjonalnie
do żerowiska wiary
nieskończona obojętność
bezmyślnie kochająca boga
prawda komplikowana zderzeniami
antagonistyczne argumenty
i trwałe wiązania przekory
prostota uczuć
podejrzana w prostej linii
szczerość bliska rezygnacji
ropą zalepia oczy.

 

WIERSZ POCHODZI Z TOMIKU „POEZJA PĘKŁA”

Suchy basen

Formy twojego życia
w dziwnych kształtach origami
ktoś zagina na kuponach lotto
zwodząc nawiewem suchy basen
a własne nieaerodynamiczne życie
wciąż wysuwa się z suspensorium
i zaplątuje w koronkowe sznurki
by trwać w zawieszeniu
niczym miłość w procesie audytu
zajmująca łącza
stawianiem na własnym serwerze
cudzych firewalli.

 

ENGLISH VERSION HERE
WIERSZ POCHODZI Z TOMIKU „POEZJA PĘKŁA”

Kraina roztoczków

Kiedy dookoła roztaczają się roztocza
i nie jest to typowy krajobraz roztoczański
co najwyżej kraina roztoczków pozbawionych toczków
a ty nie masz akurat ochoty włączać ssania
zgodnie z ideologią powrotu do natury
poocieraj się o korę
nakarm swoją farmę złuszczającym się naskórkiem
poczuj przydatność wiedząc
że możesz się do czegoś zużyć
używając nadmiaru siebie wyjdź poza siebie
pomagając sobie w linieniu
niech się przed tobą roztoczą wszystkie warstwy
roztocza je zwiną
porzuć wszelkie troski trwającej chwili pocierania
karalność wykroczenia ocieractwa wciąż nie jest egzekwowana
siłą woli pomiń siły tarcia
dzielnie rozcieraj zrogowaciałe złogi
jako karmiciel roztoczków i rozkruszków
też możesz zostać pasożytem
ewentualnie przykuj się do drzewa.

 

WIERSZ POCHODZI Z TOMIKU „BULDOŻERY ELOKWENCJI”

Owocopodobne

Po owocach chciałem się poznać
niezmiennie obracają się w niwecz
turlają do punktu wyjścia
przekręconego drogowskazu
na pętli czasu
wokół gwintu
owocopodobne trwanie w słoiku
niedokręconym
by dawał złudzenie.

 

WIERSZ POCHODZI Z TOMIKU „POEZJA PĘKŁA”

Stworzenie na miarę

Czarnoksiężniku
odpuść sobie łagodzenie objawów
mam dla ciebie śmierć
dokładnie taką jak lubisz
zaklęcia
tajemne nalewki
mikstury
daremne
jedynie śmierć stworzono na miarę
twej satysfakcji w udręce
wiem
zrobisz to
jak swego rodzaju antidotum
w podzięce istnienia
ty się sprzeciwisz na taki przepis
trwania niebytu
za życia
złamiesz niepisane zasady
nie mogąc cofnąć uroku
najpotężniej wykroczysz
świętego dnia po życiu
wbrew naturze zgrzeszysz
nie tak jak zawsze
brakiem rozkoszy.

Paproch kontaktowy

Paproch
zupełnie nic gołym okiem
całe morze martwe pod mikroskopem
więcej
niż mniej dyskomfortu

kto nazwał go człowiekiem?

paproch
pod szkłem organicznym
za blisko by widzieć cokolwiek
więcej
niż mniej dyskomfortu

kto nazwał go trwaniem?

Milczące obrazy trwania

Torowiska bycia sobą
na rozjazdach obłudy
okrężne wiadukty alter ego
i zwinięte w kłębek ambicje
na skrzyżowaniu autostrad
człowiek po przejściach
bez przejść dla pieszych

milczące obrazy trwania
przesuwane napędem tramwaju
mijamy się z sobą
zamiast kochać.

 

LINK DO WERSJI MULTIMEDIALNEJ
WIERSZ POCHODZI Z TOMIKU „ŁOSKOT DROGI MLECZNEJ”