Łoskot Drogi Mlecznej – prezentacja multimedialna

FILM POPULARYZUJE TOMIK WIERSZY „ŁOSKOT DROGI MLECZNEJ”

Rozdzielność łączenia względem dzielenia

Taktycznie zaplanowane działania wojenne
w strukturze efemerycznej
rozgrywki na placu boju
zwanym kiedyś placem przyjaźni
puste okrzyki zadymiające
idiotki na wrotki w malutkich mundurach
przeszłość nadużywająca barykad ślepakami rykoszetu
gaz musztardowy nierozcieńczony kiełbasą
okopy chybionych haseł pseudo reklamowych
wzniosłe defilady przemówień erudycji na szpilkach
mowa trawy na podgrzewanej murawie pełnej min
odezwy do narodu po rozgonieniu czołgiem
demagogia na zaciśniętych uszach i kółkach
w imię czegoś ta broń rozszczepionych jąder
skierowana w łącznik pomiędzy
z dzielnikiem w klapie niedołęstwa
do chuja.

 

ENGLISH VERSION HERE
WIERSZ POCHODZI Z TOMIKU „POEZJA PĘKŁA”

Edycja mechaniczna

Blog Advert Part 4

LINK DO WIERSZA W WERSJI MULTIMEDIALNEJ
LINK DO POPRZEDNIEJ REKLAMY

RTV

Przyszły jełopy od Ferdka
kiedy śpiewałem sobie akurat w Czesiu
opowiadały F jak farmazony
chciały pieniądze na abonament
w trakcie przerwy w bloku reklamowym
akurat miałem się kiepsko kumulacyjnie
choć długo czekałem na tę cyfrę na początku.

Blog Advert Part 3

LINK DO POPRZEDNIEJ REKLAMY

Najmniej możliwości w portalu – wiersz multimedialny

LINK DO WIERSZA
WIERSZ POCHODZI Z TOMIKU „ŁOSKOT DROGI MLECZNEJ”

Blog Advert Part 2

LINK DO WIERSZA
LINK DO POPRZEDNIEJ REKLAMY

Fundacje pomocy miłości

Istotność lubuje przypadki
istotnie z pominięciem szyku
czcigodni zaprzestają
płomienna miłość niczym słomiany zapał
w próżni komunikacji
i niebo się zbiega
to nic
dekady później dogasają ostatnie skrawki meteorów
w oddaleniu słowa
przestają się marnować
nigdy nie przestają ranić
endorfiny przereklamowane co prawda
czyszczące skutecznie
na ile serca znacie
kolosy na zgliszczach
walące o dno ludzkimi rękami
mają zamiar zamknąć wszechświaty na dłuższe na siebie czekanie
fundacje pomocy miłości
wysyłające transporty humanitarne
z bronią
nie ogarniają kosmosu zniszczeń własnym pojęciem ładu
motyle w brzuchu nie latają wysoko
przez bomby i gazy bojowe lat świetlnych nie przemierzają
blaknie sposób patrzenia na niebo.

 

WIERSZ POCHODZI Z TOMIKU „POEZJA PĘKŁA”

W magazynie osób mniejszych 5

Ale pozostają zakupy! Temu nałogowi tubylcy oddają się bez reszty i nic dziwnego, bo wszystko jest tu nieziemsko tanie – nawet dla mnie, choć wciąż mam w głowie kalkulator, który mimowolnie przelicza wszystko na polską walutę. A przecież tutejsi zarabiają o niebo więcej niż ja! Grzechem byłoby nie kupować. I ani mi w głowie powstrzymywanie rozwoju zachłanności własnej. Byle dużo! Już wymyśliłem, że przed powrotem do domu – gdziekolwiek on jest, umówmy się, że na pewno w Polsce i zawsze tam, gdzie Mama – wyrzucę większość starych ciuchów, w których chodzę czasem ponad dziesięć lat. Nie z biedy, raczej z przywiązania, ewentualnie z pragmatyzmu. Tyle że teraz inny pragmatyzm mi podpowiada, żebym się obkupił jak wariat, skoro za pół darmo. Przyjechał w łachmanach, a wróci w markowych ciuchach królewicza. Jednak ubieranie się w transparenty reklamowe jakoś mnie nie tryka. Tuziemcy natomiast bardzo to lubią. Im większy emblemat firmy, tym byłbym bardziej na fali. Polacy przebywający tu niewiele dłużej ode mnie już złapali taki zarazek. Bakcyl bycia powierzchnią reklamową. To właśnie nosicielom firmy powinny płacić za rozpowszechnianie ich logo, a nie odwrotnie. A może po prostu jestem przedatowanym wapniakiem nie czytającym Faktu. To jest jeden ze szczytów bezczelności, sprzedać komuś własny produkt, który jest darmową powierzchnią reklamową. Sprytne czasy.

Większą bolączką niż moda wydaje się być dla mnie inne zagadnienie związane z pobytem na obczyźnie. Po sześciu miesiącach tutejszej pracy – bo tyle planuję tu pozostać – nie tylko zakupione ubrania mogą przestać na mnie pasować. Cały mogę przestać do siebie pasować. Dłonie już tracą delikatność, wkrótce twarz sczerstwieje od wiatru i zagryzania zębów. Pracownicy, na których mutagenny wpływ magazynu działał dłużej niż na mnie, przejawiają skłonność do garbienia się i wydawania z głębi własnego ciała przeróżnych odgłosów zapewne tylko przypadkowo nie zakwalifikowanych do kanonu savoir-vivre’u. Typowy magazynier jest nieogolony, ma tłuste włosy, a ubrany jest nieszczególnie schludnie. Profil ma zacięty, na czole pot, na rękach brud. Brzydko się patrzy. Pachnie nie lepiej. Lubi pluć i przeklinać. Interesuje go wyłącznie przerwa i koniec zmiany. Nie myśli o losach świata, ani nawet o małych foczkach, którym topnieją tereny lęgowe. Jedynie transmisja sportowa jest w stanie odwrócić uwagę LPD od podnoszenia dóbr. Analogicznym sposobem rozumowania antycypuję, że za kilka miesięcy moja postura może nie przypominać szlacheckiej, jakby wskazywało na to skołtuniałe pochodzenie w linii miecza. Ta polska zaściankowość… Tu nie słyszeli o Polsce szlacheckiej, pewnie temu na lotnisku zabrali mi nożyczki. Żebym uchodził za bardziej otępiałego. Ewentualnie nie ukradł samolotu.

LINK DO CZĘŚCI 6

Travelling with Madonna Advert

 

Intro to Travelling with Madonna

 

Blog Advert Part 1

LINK DO KOLEJNEJ REKLAMY

Filmik zajął I miejsce w konkursie na wizualną reklamę bloga. Organizatorem turnieju była witryna systemów reklamowych AdTaily. Konkurs przeznaczony był dla użytkowników serwisu blog.pl i miał na celu szersze wypromowanie blogosfery. AdTaily obecnie nosi nazwę Yieldbird.

Próby szczęścia

Na tej samej stronie wojna i reklamy
próby szczęścia w pewnym sensie
ekskluzywne półprzeźroczyste obudowy sprzętu hi-fi
dla ludzi
na których nie łamie się praw człowieka
darmowe saszetki doskonałych kremów
dla tych o niewątpliwej morfologii i perfekcyjnych przychodach
fragmenty poradników wiecznej szczęśliwości
dla wszystkich
którzy już oswoili się z wojną.

 

WIERSZ POCHODZI Z TOMIKU „POEZJA PĘKŁA”
WIERSZ OPUBLIKOWANO NA STRONIE DEMOCRACY IS OK