W domu korników

Ostateczne rozwiązanie weszło do dżungli ludzkich interakcji
na leśnym planie sytuacyjnym pozorów bylejakości
symulowanej życzliwości w domu korników na tej samej gałęzi
niestabilnych odruchów sprytu z doskoku zajęczego serca
spróchniałych intencji udrapowanych na wzór desperacji

niczego nie dało się odkorować faktycznie z ogromu emocji
nie można było rozbujać nadgryzionej liany przyjaźni
czcza gadanina przerosła czas rzeczywisty zwisania
frajerską oznaką słabości było niezajęte gniciem działanie
z wyściółką dezaprobaty pod zatęchłym futerkiem wyższości.

Eskalatory uniesień

Cybernetyczne układy scalone z ludzkich uczuć
a raczej dzikie wysypiska miłości pop
po zaprzestaniu
eskalatory uniesień łączone kątownikiem
wieże triangulacyjne w sieci zachłannej sorpcji odpadków
oczy utrudnione zachodzeniem w stany spoczynku
wolnych przestrzeni sposobem
identyczną w niezmienności pustkę na starej dyskietce znalazłem
po rozmagnesowaniu emocji.

Niepokój

Najmniej możliwości w portalu

Miejscowe obroty możliwości ciał
na gzymsie zmysłów i nie tylko
powrót do poprzedniej sposobności plus pewność
że nie była właściwą
igraszki na linie bez asekuracji
wysokości obłędu nad separacją
emocjonalna przypadłość uskrzydla
nie w systemie zależności niskich lotów
pozbawiona odporności na rewanż
radość rozchełstanej równowagi
na którą rozsądniej sobie nie zezwalać

twarz przesiąkająca ziemią
spłyci zwierciadła błękitu
niefortunne krawędzie budowli
w związku z dopasowaniem do oczu
noc przybierze powietrzne ślady walk
użebrowanie gwiazd pozamyka światło
a serce jedyny dostępny portal
kruchość postrzępionych chmur
przerysuje mrokiem oczy obserwatora.

 

LINK DO WERSJI MULTIMEDIALNEJ
WIERSZ POCHODZI Z TOMIKU „ŁOSKOT DROGI MLECZNEJ”

Travelling with Madonna

 

Koktajl Mołotowa

Wypluwki zlepionego losu i fortuny
toczone po dziwacznej linii życia
przebiegającej
bez spacerowania
wypreparowane z mieszaniny
niczym krwawiące w lodówce truskawki
nierozumiejące prostych kątów ramion
szczerości niepołączonej w związki
uwikłanej w tajny układ szczęśliwości
niepodchodzący zbyt blisko nieba
niebo to obecnie banał
wypełniony wodorem i helem
pierwiastki rozczarowania dnia powszedniego
o systemie emocjonalnym rutyny
sączące drinki pod nazwą Koktajl Mołotowa.

WIERSZ POCHODZI Z TOMIKU „POEZJA PĘKŁA”

Intro to Travelling with Madonna

 

W zaułkach entropii

W zaułkach entropii
artyleryjskie ruszenie ku chwale wścieklizny
ma czelność zbierania datków na rzecz ofiar masochizmu
na ziemi bardziej świętej
przy drzwiach zamkniętych na wszystko
i dobroci poutykanej w rezerwatach
gdzie podziw sczezł na kształt anorektyczki rubensowskiej
a szczęście w trakcie wycofywania wypełniło osierdzie fekaliami
sroga niewdzięczność ignorancji za fanatyzm emocjonalny
jako pozostałość po własnej wielkości
nie mogącej wykroczyć dalej
ze względu na stosunkowo pokojową propagandę kału.

LINK DO ILUSTRACJI
WIERSZ POCHODZI Z TOMIKU „POEZJA PĘKŁA”

Zimna ryba

Zimna ryba z przedsionka chłodni wpływa do komory zamrażania
w lodówce emocjonalnej najważniejszego z podrobów
szczeliny smaku wypełnione freonem niedosytu
kawior oszrania tętnice uczuć
pomimo zimnej płyty i kilku rzeźb lodowych
główny zmysł na półce w kostkarce
zobojętniały gruntownym przymrozkiem
macha oschle genem pierwszego oddechu
rąbiąc atmosferę kier na radioaktywnym Morzu Barentsa
chłodzone emocje kurczą się bardziej
podszyte firnową taflą z anorektycznego misia polarnego
nie mogąc dystansem rozepchać zamrażalnika
rozrywają łańcuchy od dna metalowej formy
wraz z każdym napoczętym pudełkiem biszkoptów
na pustym opakowaniu po lodach ktoś znowu napisał
arktyka zaprasza
uczulonych na ości w lodowcu zamiast truskawek
tudzież zimne nóżki w rybnej galarecie
ozięble uprasza się na czczo
hodowcy rybików cukrowych
również nie powinni liczyć na żaden upust.

Umiejętność życia motyla

Czas przeczekiwania siebie
wymagań rozzłoszczonego serca
w kwiecistej nadziei
że ocknie się z rankoru
nieprzystępność małych znaków
pomijanie prostych linii
ostateczna próba iskrzących reakcji

uczynki słownych gestów
przymilnie nie zaczarowały
adoracja równa ignorancji
rozczarowanie zaokrąglające oczy
wobec paradnej proweniencji
umiejętność życia motyla
długością niepokwitowanej emocji.

 

WIERSZ POCHODZI Z TOMIKU „POEZJA PĘKŁA”

Wizytówka

Życie
w chwiejnym procesie umierania
bez osób
bezwarunkowo uzależnionych
jedynie śmierć
nieustannie zostawiająca wizytówki.

Ich nie będzie

Nadplanowe zmiany niezrozumienia
domniemane uczucia
uwagę w codzienności utkwiły
otumanione rozumy
bez możliwości odwrotu
bez zniszczeń
burza mózgów i nieudolne słowa
ich nie będzie
do wyklarowania nowy żywioł pozostał
burza powinna być na początku.

Tańczę w ciemnościach

Dzieło do niewątpliwego oglądania
cierpiące na zanik życia
ogromne wrażenie w ciemnościach
przy dystrofii argumentów
płacz tańczący w złych miejscach
wywracających motywację
scena emocjonalnego patrzenia
w namoczonym utwierdzeniu
że niby widziało się już wszystko
desperackie próby przekonania siebie
co do znaczenia bliskości.

inspirowane filmem „Tańcząc w ciemnościach”

O jedno niebo więcej

To nic
podręczne przenośnie anatomiczne
i niespodziewany zanik uczuć
ściana ognia na pogrążonych terytoriach pamięci
nic nie mówiące kwarcytowe tafle piasku
przejaskrawione by wszystko było jasne
w drodze do upragnionej teraźniejszości
o jedno niebo więcej
za każdym razem mniej murszejące
słowa dawane na pewno i na zawsze
w nie przeciwieństwie do nigdy.

wydawnictwo domowe

WIERSZ POCHODZI Z TOMIKU „O JEDNO NIEBO WIĘCEJ”