Życie spakowane w pudełka

Dla świata martwota
na okoliczność bycia dzieckiem
przynależność do czegokolwiek
według własnego sposobu postrzegania
poza systematyką machiny biurokracji
na uboczu świadczeń gwarantowanych
ale i bez możliwości przejęcia władzy
własny świat politycznie nieskorumpowany
spragniony kartonowymi wyobrażeniami
dążący do uzupełnień w epilogu wiadomości
oczekujący na drodze poszukiwań
zakończenia pracowniczych alokacji
w schemacie zależności szkoleń z człowieczeństwa
życie spakowane w pudełka
przy niezmiennej monotonii zmiany.

Reklamy

4 myśli w temacie “Życie spakowane w pudełka

  1. Może ja głupiutka jestem i zbyt prosto myślę, ale wiesz, wydaje mi się, że skoro jest się człowiekiem, to od innych ludzi się nie ucieknie, może nawet nie powinno się uciekać. A ten świat jest przecież światem ludzi, w którym znajdujemy się może bez udziału własnej woli, ale za to z nadzieją, że może nie tak zupełnie bez celu i na złość nam. Pewnie trzeba się jakoś tam wyróżniać, ale w jakim stopniu? Czy naprawdę trzeba tak bardzo uważać, żeby życie w zgodzie z sobą nie przerodziło się w obsesję? A może właśnie tak trzeba? Może właśnie to jest sens, żeby się wyróżnić, zaznaczyć w tym świecie, aż do obsesji, kompletnego wariactwa? A jeśli wszyscy tak chcą?

    Niech będzie, że każdy z nas jest takim małym trybikiem! Tylko widzisz, co by się stało, gdyby tak wyjąć jeden taki trybik? Może świat się od tego nie zawali, będzie dalej funkcjonował w miarę „normalnie”. Ale nie jesteś w stanie przwidzieć, jak bardzo taka operacja wpłynie na los innych „trybików”. A może właśnie świat się zawali? Może wszystko się skończy, albo zacznie kończyć właśnie dlatego?

    Nie będę Cię przekonywać, że „nie powinno się odcinać”. Od polityki, od tego, co się dzieje, od świata i ludzi. Sama czasem mam ochotę znaleźć się gdzieś, gdzie nie ma nikogo, a najlepiej żeby jeszcze czas się zatrzymał. Odnoszę wrażenie, że odcięty od świata byłbyś szczęśliwy i w zgodzie z sobą? Skąd zatem określenie „egoistyczny świat”? Przecież to nie Ty wymyśliłeś te wszystkie normy, nie Ty ustaliłeś, co dobre, a co złe. Może od tego też trzeba się odciąć? Choćby po to, żeby bez wyrzutów sumienia robić to, co uważa się za „słuszne”. A jeśli nie słuszne, to chociaż w zgodzie z sobą. Ciężko nazwać…

    Wiesz, dużo jest tutaj u Ciebie rzeczy, które chciałabym skomentować. Pewnie nie raz jeszcze wrócę, żeby coś napisać, właśnie tu, pod tą notką, ale… Jestem tylko więźniem własnego ciała, które bardzo mnie ogranicza. Wolałabym móc w większym stopniu decydować o tym, co robię w danej chwili. Nie mogę… Tylko jedno jeszcze na koniec: żyj. Już teraz, od tej chwili, natychmiast. Można nie zdążyć, można dojść do takiego momentu, w którym będzie tylko strach, że się nie zdążyło. A ten moment przychodzi niespodziewanie, w najbardziej idiotycznej godzinie życia. Żyj, przecież wiesz, że tak trzeba. Przecież widzę, że tam na końcu to nie są pytania.

    Wrócę. Jak tylko poczuję się lepiej. Pozdrawiam.

    Asia

    Polubienie

  2. Dziś kiedy czytam to jeszcze raz, to najbardziej uderza we mnie to życie spakowane w pudełka…

    Czasem tak mam, że łapię się na takim dziwnym myśleniu, że nie warto czegoś robić, czy zmieniać, bo i tak trzeba będzie zebrać cały ten majdan i przenieść się w inne miejsce. Już nawet nie chodzi o jakieś takie ważne sprawy, radykalne zmiany czy coś w tym stylu. Czasem zastygam w bezruchu przed gołą ścianą z plakatem w ręce i odkładam go do szafy, bo przecież to nie moje ściany, nie mój pokój, za parę miesięcy będę musiała go zdjąć i zabarć ze sobą. Zabrać gdzieś, nawet nie wiem gdzie.

    Czasem wracam do domu, do tego domu, w którym się wychowałam, do swojego pokoju, który wciąż dzielę z bratem i tam też nie jestem u siebie. JUŻ nie jestem. Zastanawiam się co zabrać, żeby z dala od domu nie czuć się tak obco i w końcu zostawiam wszystko, bo to przecież i tak na chwilę.

    Kiedyś pewnie będę miała własny dom. Do momentu kiedy nie uznam, że jest za ciasny, nie taki jak chciałam, po prostu już nie mój. Znów będę zaciskać zęby ze złości, że to tylko na chwilę. I znów pewnie pomyślę, że takie jest życie i że tak już będzie zawsze.

    A może do tego też trzeba się przyzwyczaić?

    Polubienie

  3. hm…
    Ty znacznie bardziej „pudełkowy” jesteś. Mieszkałeś w akademiku, czego ja doświadczam ewentualnie weekendowo przy jakiś okazjach… Bardziej czujesz tymczasowość i brak zakotwiczenia…
    Ale jak może pamiętasz, ja nazywam siebie istotą bezdomną.
    Bo nie ma takiego miejsca jak dom, dla mnie. Wszędzie jestem nie u siebie…
    Jak przedmówczyni…
    Tylko, że dla mnie dom to nie tylko ściany, ale jeszcze ludzie, uczucie spokoju, że oto jestem wreszcie „w domu”. To może być karton pod mostem… ale taki, który się czuje we krwi…

    Co do odcinania – skoro nie współgram z czasem… ze wszystkim innym także 😉 Ja nawet nie wiem co się dzieje na świecie 😉

    Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.