Niebo (mój feblik 7)

Serce
jak prosta linia
prostota
którą nazywasz kiczem
starsze pokłady patyny
jak kurz
w sterylnych warunkach
hodujesz uczucia
pozbawione odporności
na rewanż
igrasz na linie
bez asekuracji
na wysokości obłędu
nad separacją
nie podchodzisz zbyt blisko nieba
niebo to jakiś banał.

 

WIERSZ POCHODZI Z TOMIKU „O JEDNO NIEBO WIĘCEJ”

Reklamy

2 myśli w temacie “Niebo (mój feblik 7)

  1. bez wyrzutów sumienia
    drapię boleśnie świat ostrym krawędziem mnie samej
    ślady krwi
    zmywam wieczornym kieliszkiem wódki
    nad ranem głaszczę kaktusa, wystawiam doniczkę na parapet
    snie o potworach i szarych plamach na twarzy
    pomięta twarz patrzy na mnie z wnętrza lustra
    zabijam siebie,
    owady,
    wszystkich…

    nie mam nic
    nawet wyrzutów sumienia

    Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.